12ewew        

Dinner in the Sky i rozmowa o „Wiedźminie”

By  |  0 Comments

Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie to nie tylko świetne koncerty i filmy, ale też masa innych niespodzianek, chociażby Dinner in the Sky połączony z dyskusją o grze „Wiedźmin” i muzyce do niej.

dinner

Rok 2016 to wyjątkowy czas dla Dinner in the Sky, który obchodzi rocznicę 10 – ciu lat swojego istnienia. Z tej okazji, w Belgii będącej stolicą tej koncepcji, w czerwcu rozpocznie się uroczysta celebracja tego wyjątkowego wydarzenia. W sercu Brukseli, przy monumentalnym Atomium, stanie największa na świecie restauracja na wolnym powietrzu i jedyna taka, zawieszona na wysokości 50 m. nad ziemią.

Przez 5 dni, 10 utytułowanych gwiazdkami Michelin Szefów Kuchni na 10 platformach wydawali codziennie 3 najwyższej jakości serwisy restauracyjne dla precyzyjnie wyselekcjonowanej grupy gości.Aby uczcić tę wyjątkową rocznicę, Polska również przygotowała swoją niespodziankę. W maju ruszyła wielka ogólnopolska trasa Dinner in the Sky, odwiedzając m.in. Kraków przy okazji Festiwalu Muzyki Filmowej. Pełny restauracyjny serwis trzy daniowy wraz z napojami i winem był przeplatany rozmowami o grze „Wiedźmin”.

„Podjęliśmy odważną decyzję, ale wierzę, że gracze ją szanują”- mówi Kacper Niepokólczycki z CD Project Red, współautor gry „Wiedźmin: Krew i wino”, dodatku do „Dzikiego Gona”.

Michał Hernes: W filmach często trzecie części są najsłabsze. Nie obawialiście się, że z grą „Wiedźmin” i dodatkiem do niej będzie podobnie?

Kacper Niepokólczycki: Cel zawsze jest taki, by kolejna część była najlepsza. W trzeciej odsłonie „Wiedźmina” zdecydowaliśmy się wykreować otwarty świat i jest to duża nowość w porównaniu do jego wcześniejszych części. Dało nam to możliwość poruszania się po czymś świeżym i nowym. Nie obawialiśmy się tego. Każdy z nas wiedział, że ta gra musi być najlepsza i udało się nam to dzięki zaangażowaniu całego zespołu. Po to się pracuje w tej branży. W pracy nad filmami podejście jest podobne, choć nie zawsze to wychodzi.

Gdyby to był hollywoodzki film, a nie gra komputerowa, duże studia wywierałby na was presję, żeby kontynuować tę serie. Wasze podejście jest inne.

Wyznajemy zasadę, że najlepiej jest zakończyć dany projekt w momencie, gdy znajduje się w najwyższym możliwym punkcie. Rzecz jasna, moglibyśmy zrealizować kolejne odsłony „Wiedźmina”, które przynosiłby zyski, ale dla naszej firmy jakość jest ważniejsza od pieniędzy. Podjęliśmy odważną decyzję, ale wierzę, że gracze ją szanują. Uważam, że przygotowaliśmy Geraltowi możliwe najbardziej atrakcyjne pożegnanie, jakie gracz może otrzymać.

Co jest najlepszego w tym dodatku?

Byłem odpowiedzialny za tworzenie grafiki i środowiska, w którym gracz się porusza. Dla mnie najlepsze są widoki, które udało się nam stworzyć. Mamy doskonały zespół i moim zdaniem osiągnęliśmy największy możliwy poziom, jaki można było osiągnąć w grach z otwartym światem.

Jakie były inspiracje do tworzenia tego świata?

Każdy region miał własną inspiracje, Moim regionem była ziemia niczyja. To o tyle ciekawe doświadczenie, że bardzo mocno inspirowaliśmy się tym, co nas otacza. Chodzi o coś słowiańskiego i bliskiego naszemu sercu, ale jednocześnie nowego dla graczy zza granicy.

Tworzenie tej gry musiało być dla was niezłą zabawą.

Często kombinowaliśmy, co zrobić, żeby efekt był ciekawy i grywalny. Do pracy przychodziłem z przyjemnością i pracowałem nad tym projektem tyle, ile tylko mogłem. Tworzenie tej gry to był dla nas duży fun. Pasja plus kreatywna wolność sprawiły, że jest taka dobra.

Jak ważną rolę odgrywa kreatywna wolność?

Mamy dyrektorów artystycznych, którzy nas trochę nadzorują. Nie jest tak, że możemy robić wszystko, co chcemy, ale otrzymujemy tyle swobody, że jesteśmy w stanie wyrazić siebie na tyle, na ile chcemy. Nikt nie czuje, że robi coś wbrew swojej woli.

Udaje się czasem umieścić w grze swój podpis, albo znak rozpoznawczy?

Dla mnie takim podpisem jest to, że ta część krainy to moje dzieło i moja kreatywna praca. Ten podpis dla nas, artystów jest wystarczająco ważny.

Jak wielkim wyzwaniem jest konsekwentne i spójne tworzenie tego świata?

Nad tym procesem czuwa wiele osób. Rozmawiamy ze sobą i wiemy, co robimy, często wychodzi to więc po prostu samo z siebie. Wiedzieliśmy, jaką mamy globalną wizję tego, nad czym pracujemy i dzięki temu wyszła na jednolita, płynna wizja.

W grze pojawiają się jednak popkulturowe cytaty i nawiązania.

Chłopaki bardzo mocno kombinowali, żeby były świeże i ciekawe. Na tyle, na ile mogliśmy zawsze staraliśmy się zrobić coś ciekawego, ale ten świat ma swoje historyczne ramy, których musieliśmy się trzymać. Chodziło o znalezienie balansu między tym, co chcemy a tym, co możemy.

Nigdy nie miałeś dość pracy nad „Wiedźminem”?

Nawet jeśli czasem dopadło nas zmęczenie, dzień później wracaliśmy z pełną energią i to nas bardzo pchało do tego, by ta gra była jeszcze lepsza, niż mamy na to możliwości i ochotę.

Będziesz tęsknił za tym światem?

Trochę tak, ale wyzwaniem jest kolejny projekt i związany z tym dreszczyk emocji. Zaczynamy pracować nad cyberpunkiem i wszyscy jesteśmy tym bardzo mocno podekscytowani. Odnoszę wrażenie, że cyberpunk wraca powoli do łask i nie mogę się doczekać kilku gier z tego działu science fiction.

Czekasz na film „Wiedźmin”?

Tak i jestem bardzo ciekaw, co z tego wyjdzie, ale nie kreuję w głowie oczekiwań związanych z tą produkcją.

Nie chciałbyś pracować przy tym filmie?

Nie, to kompletnie inna praca. Zawsze chciałem tworzyć gry i daje mi to dużą radość. Satysfakcjonujące jest to, że grę można podziwiać intymnie. Staramy się wpasować w ten świat tak, by czuć, że naprawdę w nim funkcjonujemy. Film daje zupełnie inną i niższą imersję niż gra. Gry to unikalne medium i dlatego są bliskie memu sercu. Bardzo szanuję i uwielbiam filmy, ale jako widz, a nie twórca.

Rozmawiał: Michał Hernes

Wywiad został przeprowadzony w czasie 9. edycji krakowskiego Festiwalu Muzyki Filmowej.

 

 

 

 

 

 

 

Comments

comments

Michał Hernes

Koneser literackich i filmowych cytatów. Znajomi śmieją się, że wymyśla nazwiska reżyserów i pisarzy, a także tytuły książek i filmów. Jego ulubionymi filmami są „Czwarty człowiek” Paula Verhoevena, „Moje noce są piękniejsze niż wasze dni” Andrzeja Żuławskiego, „Mroczny Rycerz” Christophera Nolana, „Dola człowieka” Masaki Kobayashiego, „Lewy sercowy” Paula Thomasa Andersona i „Wygrać z losem” Johna Saylesa . Literacko uwielbia „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” Philipa K. Dicka, „Wadę ukrytą” Thomasa Pynchona i „Bakunowy Faktor” Johna Bartha. Uwielbia znaczek, jaki nosi na sobie reżyser teatralny Iwan Wyrypajew: "Należy się duchowo rozwijać, bo inaczej przejebane". Inspirujący jest dla niego fragment rozmowy Renaty Kim z Andrzejem Żuławskim. Kim powiedziała w pewnym momencie: "Pan ma duże zaplecze intelektualne, a widzowie- niekoniecznie", na co Żuławski odparł: "To niech mają, kurwa, to zaplecze".

You must be logged in to post a comment Login

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com