12ewew        

Magia „Planety Singli”

By  |  0 Comments

„Planeta singli” przywraca wiarę w polskie komedie romantyczne. Na czym polega jej urok?

Zrobienie udanej i zabawnej komedii to wielkie wyzwanie. Zwłaszcza że twórcy takiego filmu nie mają przed sobą widowni, która na bieżąco oceniałaby, co jest śmieszne, a co nie. Aby to się udało, muszą się ze sobą spotkać producenci, scenarzyści i reżyser, którzy czują ten gatunek. Taka drużyna marzeń została skompletowana na planie „Planety singli” Mitji Okorna. Są wśród nich krytyk filmowy Michał Chaciński i były dyrektor festiwalu Nowe Horyzonty Radosław Drabik. Korzystając z najlepszych wzorców gatunku, wnieśli do tego filmu powiew świeżości, humor i dużo uroku. Spora w tym zasługa wykonawców głównych ról- Macieja Stuhra i Agnieszki Więdłochy. Co ważne, wcielili się w postaci, które dały im szanse na popis autoironii i dystansu do samego siebie. Stuhr wciąż wielu osobom kojarzy się jako telewizyjny showman, a Więdłocha to melancholijna i staroświecka miłośniczka dobrej literatury. W bezczelności bohatera, w którego wcielił się Stuhr kryje się magia kina- postać na pierwszy rzut oka antypatyczna może wzbudzać u widzów sympatię.

Cieszy mnie, że twórcy filmu poszli bardziej tropem angielskim niż amerykańskim. Od obowiązkowego wrzucania kilku dowcipów w każdej minucie, postawili na nieśpieszny, subtelny humor sytuacyjny i postaci. „Planeta Singli” jest zbyt długa, ale ma to w sobie urok staroświeckiego kina.. Co prawda początek mi się dłużył, ale potem nabrał tempa i uroku, który w pełni zrekompensował mi wcześniejszy dyskomfort.

Ta komedia jest dla mnie bardzo bliska prawdy, bo przecież na świecie jest mnóstwo osób w kimś zakochanych, albo takich, którzy wkrótce się w kimś zakochają. Jest ich znacznie więcej niż seryjnych morderców i samobójców, o których powstają filmy często nazywane bardziej realistycznymi od komedii romantycznych.

„Planeta singli” to obowiązkowy film nie tylko na Walentynki.

 

 

Comments

comments

Michał Hernes

Koneser literackich i filmowych cytatów. Znajomi śmieją się, że wymyśla nazwiska reżyserów i pisarzy, a także tytuły książek i filmów. Jego ulubionymi filmami są „Czwarty człowiek” Paula Verhoevena, „Moje noce są piękniejsze niż wasze dni” Andrzeja Żuławskiego, „Mroczny Rycerz” Christophera Nolana, „Dola człowieka” Masaki Kobayashiego, „Lewy sercowy” Paula Thomasa Andersona i „Wygrać z losem” Johna Saylesa . Literacko uwielbia „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” Philipa K. Dicka, „Wadę ukrytą” Thomasa Pynchona i „Bakunowy Faktor” Johna Bartha. Uwielbia znaczek, jaki nosi na sobie reżyser teatralny Iwan Wyrypajew: "Należy się duchowo rozwijać, bo inaczej przejebane". Inspirujący jest dla niego fragment rozmowy Renaty Kim z Andrzejem Żuławskim. Kim powiedziała w pewnym momencie: "Pan ma duże zaplecze intelektualne, a widzowie- niekoniecznie", na co Żuławski odparł: "To niech mają, kurwa, to zaplecze".

You must be logged in to post a comment Login

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com