12ewew        

Wszystkie odloty kina dokumentalnego

By  |  0 Comments

„Oderwij się”- zachęcają organizatorzy festiwalu Docs Against Gravity. Ale jak tu oderwać się od tak wspaniałych filmów?

act
Czy produkcje dokumentalne są solą ziemi kina? Nawet jeśli nie wszyscy podzielają tę opinię, to nie brakuje dowodów świadczących o tym, że tak w istocie jest. Można ich szukać chociażby na festiwalu Docs Against Gravity.

Proces powstawania filmów dokumentalnych bywa, podobnie jak białe noce z opowiadania Fiodora Dostojewskiego, długi i sprzyja zwierzeniom. Czasem oznacza powrót do bolesnej przeszłości, na przykład w przejmującej „Scenie ciszy” Joshuy Oppenheimera. Amerykański reżyser, autor „Sceny zbrodni”, powrócił do rozliczania się ze wstrząsającymi skutkami krwawego przewrotu, którego w latach sześćdziesiątych dokonały indonezyjskie szwadrony śmierci. Brat jednego z zamordowanych postanowił porozmawiać z dawnymi oprawcami i skonfrontować ich z niewygodną dla nich przeszłością. Jakie przyniosło to rezultaty? Czy wszyscy przerwali mu milczeniem?

Z kolei w „Białych nocach listonosza” Andriej Konczałowski ujmująco opowiedział historię zwykłego człowieka, mieszkającego gdzieś na końcu świata. Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że ktoś taki nie ma nic ciekawego do powiedzenia, tymczasem wybitny rosyjski filmowiec potrafił dostrzec w nim to coś. Konczałowski wie, jak i gdzie ustawić kamerę, żeby raz było zabawnie, a innym razem poetycko i refleksyjnie. W jego produkcji zacierają się granice między fabułą a dokumentem. Klasyk kina kilkukrotnie puszcza do widzów oko. W czasie seansu zastanawiałem się, czy rosyjscy listonosze śnią o tajemniczych kotach.

lepsze

Inne oblicze Rosji zaprezentowała Hanna Polak w „Nadejdą lepsze czasy”. To film z jednej strony wstrząsający, a z drugiej krzepiący. Przedstawia losy dziewczynki, która wychowała się na największym wysypisku śmieci w Europie. Polska reżyser śledziła jej losy przez czternaście lat. Obie przeżyły wyjątkową podróż, która- całe szczęście!- została utrwalona na kamerze. Ten znakomity film jest jednym z dowodów na to, że w polskim kinie dokumentalnym trwają dobre czasy, nawet kosztem wielu nieprzespanych nocy ich twórców. A nawet na dnie można odnaleźć ciekawą i podnoszącą na duchu historię.

Dowodem na dobrą kondycje niemieckiego kina jest natomiast „Sól ziemi”, w której Wim Wenders w przepiękny i mądry sposób sportretował wybitnego brazylijskiego fotografa, Sebastiao Salgado, który fotografuje ludzkie dramaty, uwalniając je od zapomnienia. Na krańcach świata spotkali się dwaj wybitni artyści, którzy dokumentują życie na dwa różne sposoby- przy pomocy kamery filmowej i aparatu fotograficznego. Rezultat ich spotkania jest doprawdy intrygujący.

„Oderwij się”- zachęcają organizatorzy festiwalu Docs Against Gravity. Ale jak tu oderwać się od tak wspaniałych filmów? Można je oglądać między innymi w Warszawie, we Wrocławiu i w Bydgoszczy.

Michał Hernes

 

Comments

comments

Michał Hernes

Koneser literackich i filmowych cytatów. Znajomi śmieją się, że wymyśla nazwiska reżyserów i pisarzy, a także tytuły książek i filmów. Jego ulubionymi filmami są „Czwarty człowiek” Paula Verhoevena, „Moje noce są piękniejsze niż wasze dni” Andrzeja Żuławskiego, „Mroczny Rycerz” Christophera Nolana, „Dola człowieka” Masaki Kobayashiego, „Lewy sercowy” Paula Thomasa Andersona i „Wygrać z losem” Johna Saylesa . Literacko uwielbia „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” Philipa K. Dicka, „Wadę ukrytą” Thomasa Pynchona i „Bakunowy Faktor” Johna Bartha. Uwielbia znaczek, jaki nosi na sobie reżyser teatralny Iwan Wyrypajew: "Należy się duchowo rozwijać, bo inaczej przejebane". Inspirujący jest dla niego fragment rozmowy Renaty Kim z Andrzejem Żuławskim. Kim powiedziała w pewnym momencie: "Pan ma duże zaplecze intelektualne, a widzowie- niekoniecznie", na co Żuławski odparł: "To niech mają, kurwa, to zaplecze".

You must be logged in to post a comment Login

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com