12ewew        

Zawieszenie krytycyzmu. Recenzja nowego Bonda

By  |  0 Comments

Zawieszenie krytycyzmu

recenzja nowego Bonda

 

spectre

Przed obejrzeniem filmu zdarza mi się zawieszać swoją niewiarę. W trakcie oglądania „Spectre” postanowiłem zawiesić swój krytycyzm, swoje sceptyczne podejście.

spectre-banner-3
Nie jest jednak tak, że nie bywam wybredny. Imponujące rozmachem produkcje Christophera Nolana, takie jak „Mroczny Rycerz”, „Incepcja” czy „Interstellar”, sprawiły, że uważam, że film bez wielkich pytań jest niczym więcej niż tylko techniką. Coś mi mówiło, że nie mam co liczyć na to, by takie pytania padły w najnowszej odsłonie przygód agenta 007. Stąd właśnie wzięło się zawieszenie krytycyzmu. Nastawiłem się na dobrą zabawę i rozrywkę. Założyłem sobie, że będzie to jedna z tych filmowych produkcji, które krytyk Zygmunt Kałużyński ochrzcił mianem filmów, na których bawimy się jak prosięta. Co prawda Sam Mendes w „Spectre” znów zacytował reżysera „Memento”, ale nie ma w nim majstersztyku na miarę sceny dokowania z „Interstellar” czy początku „Mroczny Rycerz Powstaje”. Christopher Nolan wyznał, że ten ostatni fragment jest jego ulubionym, dla którego warto było nakręcić trzecią część trylogii o Batmanie. Nie wszystkim podoba się pomysł, by Nolan stanął za kamerą nowej produkcji o Bondzie. Nawet jeśli końcowy efekt nie każdego zachwyci, niewykluczone że znów zobaczę kilka minut filmowego geniuszu.

spectre

„Spectre”

Niestety, geniusz zła w „Spectre” nie został pokazany tak, jak zaprezentowany być powinien. Christoph Waltz znów zagrał postać, którą widzowie widzieli w „Bękartach wojny” i „Django”. Patrząc na to, jak ten bohater został napisany, tym bardziej doceniam Jokera w „Mrocznym Rycerzu”. Doceniam nie tylko wybitną rolę Heatha Ledgera, ale też sposób bycia i kwestie wypowiadane przez ten czarny charakter. Co ciekawe, scenarzysta Jonathan Nolan przekornie i półżartem wyznał, że jego ulubione słowa, które wypowiada w tym filmie Joker, to zaimprowizowany przez niego specyficzny sposób… śmiania się.

spectre-james-bond
Czy więc przywódca organizacji Spectre całkowicie się nie broni?

Mam inne zdanie na ten temat. Chcę, zawieszając swój krytycyzm, wierzyć, że scenarzyści chcieli w ten sposób podkreślić banalność zła, którego romantyzm bywa idealizowany. Czy równie „rozczarowujące” nie okazałoby się spotkanie z Adolfem Hitlerem, który pewnie rozprawiałby o malarstwie, sztuce i Myszce Miki, pokazując swoje zupełnie inne oblicze? Być może geniusz zła jest sprytnym manipulatorem o wielu twarzach, który, podobnie jak agenci Mosadu, woli pozostać w cieniu i być kimś niepozornym. Historia pokazuje, że prosty pracownik amerykańskiego call-center potrafił wkręcić kilkadziesiąt osób, udając w czasie telefonicznych rozmów policjanta. To jest właśnie siła perswazji i przebojowości.

spectre

Charyzma

A propos charyzmy. Nie brakuje opinii, że w „Spectre” nie ma chemii między Danielem Craigiem a Leą Seydoux. A czy to faktycznie problem? Wcielili się w dwójkę ludzi, którzy spotkali się w dość nieoczekiwanych okolicznościach i gdyby nie one, raczej by między nimi nie zaiskrzyło. Jeśli komuś się to nie podoba, to stawiam pytanie- czy wszystkie kobiety muszą być od razu ślepo zapatrzone w Bonda? Niekoniecznie. A przecież zdarzają się przelotni kochankowie, którzy nigdy by się do siebie nie zbliżyli, gdyby nie seria (nie)fortunnych zdarzeń. Nie ukrywam, że z przyjemnością patrzyłem na te (nie)fortunne zdarzenia. „Spectre” to solidna rozrywka na pochmurne zimowo-jesienne wieczory. I nie tylko.

Michał Hernes

michal s s

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Comments

comments

Michał Hernes

Koneser literackich i filmowych cytatów. Znajomi śmieją się, że wymyśla nazwiska reżyserów i pisarzy, a także tytuły książek i filmów. Jego ulubionymi filmami są „Czwarty człowiek” Paula Verhoevena, „Moje noce są piękniejsze niż wasze dni” Andrzeja Żuławskiego, „Mroczny Rycerz” Christophera Nolana, „Dola człowieka” Masaki Kobayashiego, „Lewy sercowy” Paula Thomasa Andersona i „Wygrać z losem” Johna Saylesa . Literacko uwielbia „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” Philipa K. Dicka, „Wadę ukrytą” Thomasa Pynchona i „Bakunowy Faktor” Johna Bartha. Uwielbia znaczek, jaki nosi na sobie reżyser teatralny Iwan Wyrypajew: "Należy się duchowo rozwijać, bo inaczej przejebane". Inspirujący jest dla niego fragment rozmowy Renaty Kim z Andrzejem Żuławskim. Kim powiedziała w pewnym momencie: "Pan ma duże zaplecze intelektualne, a widzowie- niekoniecznie", na co Żuławski odparł: "To niech mają, kurwa, to zaplecze".

You must be logged in to post a comment Login

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com