12ewew        

„Intymna sesja z Dylanem” – Wywiad z wybitnym fotografem i reżyserem, który odkrył Ala Pacino

By  |  0 Comments

Intymna sesja z Dylanem

Jerry Schatzberg
Faye Dunaway by Jerry Schatzberg

Faye Dunaway by Jerry Schatzberg

„Czasami zrobienie jednego prostego zdjęcia sprawia mi większą przyjemność niż wyreżyserowanie filmu”

-mówi Jerry Schatzberg, reżyser filmów „Strach na wróble” i „Narkomani”.

Niezwykle nastrojowe i klimatyczne są pańskie czarno-białe zdjęcia przedstawiające Boba Dylana. Zwłaszcza to, w którym pokazuje on czarno-białą fotografię tajemniczej kobiety w eleganckiej ramce, trzymając w ręku papierosa. Jak rozpoczęła się pańska współpraca z Dylanem?

Pewnego dnia do mojego fotograficznego studia przyszedł rock and rollowy dziennikarz i opowiedział mi, jak to dzień wcześniej robił z Bobem wywiad. Odparłem więc, że gdy znów go zobaczy, niech mu powie, żeby tu przyszedł. Następnego dnia zadzwoniła do mnie żona Dylana, Sarah. Jako przyjacielowi bez problemu dała mi adres miejsca, w którym Bob nagrywał swoje piosenki.

Proszę o szczegóły.

Po zrobieniu kilku zdjęć w jego studiu uznałem, że są dobre, ale czułem niedosyt. Zapytałem Boba, czy nie przeszedłby się do mnie. Chciałem mieć nad nim większą kontrolę i stworzyć bardziej intymną atmosferę. Zgodził się i zrobił wszystko, o co go poprosiłem. Już wtedy miałem renomę dobrego fotografa, bo od sześciu lat pracowałem dla „Vogue”. Przez ten czas wyrobiłem sobie kontakty w świecie muzycznym, współpracując z The Rolling Stones czy Beatles.

Jak zaczęła się pana przygoda z fotografią?

W Nowym Jorku ukończyłem kurs prowadzony przez legendarnego Alexeya Brodovitcha, współpracującego z Harper’s Bazaar. W tamtych czasach każdy szanujący się nowojorski fotograf przynajmniej raz wziął udział w prowadzonym przez niego kursie. Brodovitch był pod silnym wpływem twórczości Cartier-Bressona, podobnie jak ja.

Faye+Dunaway+Jerry+Schatzberg+photocall+64th+iMcEsrzUdv2l

Faye Dunaway and Jerry Schatzberg photocall at the 64th Cannes Film Festival 2011

Rozumiem, że nie rozstaje się pan z aparatem?

Dokładnie.  Kiedy idąc ulicą zrobię świetne zdjęcie, jestem tym ogromnie podekscytowany. O wiele trudniej nakręcić film, bo najpierw musisz zebrać sporą sumę pieniędzy. Obecnie nie zajmuję się fotografią zawodowo. Robię to tylko dla siebie. Wiele moich zdjęć nie ujrzało jeszcze światła dziennego. Czasami zrobienie jednego prostego zdjęcia sprawia mi większą przyjemność niż wyreżyserowanie filmu. Nie zmienia to faktu, że dostrzegam podobieństwa między kinem a fotografią.

Jakie?

W przeciwieństwie do muzyki są to sztuki wizualne. Poza tym opowiadają historie. Swoje filmy staram się kręcić tak, jakbym robił zdjęcie. Reżyserem zostałem, ponieważ chciałem opowiedzieć historię mojej przyjaciółki o bardzo poplątanym życiu. Była modelką i nie mogła się pogodzić z szybkim końcem swojej kariery. Marzyło mi się, by powstała z tego opowieść. Zdjęcia nie powiedziałby o niej wszystkiego, stąd decyzja o kręceniu filmu.  Nie miałem zbyt wielkiej wiedzy na temat kina, ale podjąłem ryzyko. Równocześnie spotkałem moją dawną narzeczoną Fave Dunaway i tak urzekł ją mój projekt, że zdecydowała się do niego dołączyć.

Równie przypadkowo nawiązał pan współpracę z Alem Pacino?

Po raz pierwszy zobaczyłem go jeszcze jako fotograf, gdy grał w sztuce teatralnej. Było to cztery lata przed rozpoczęciem prac nad pierwszym moim filmem. Od początku powtarzałem, że praca z nim byłaby fantastyczna.

I nakręcił pan ”Narkomanów”.

Po zakończeniu prac nad moim debiutem dostałem scenariusz tego filmu, ale nie byłem nim zainteresowany. Zdanie zmieniłem dopiero, kiedy usłyszałem od mojego agenta, że projekt zaintrygował Pacino. Przedstawiciele studia nalegali, by zatrudnić kogoś młodszego, ale nie ugięliśmy się.

Potem zrobił pan „Stracha na wróble”.

Al i Gene Hackman nie chcieli pracować z reżyserem, którego proponowali producenci. Pacino zaproponował mnie. W tej opowieści urzekająca jest filozofia życiowa bohaterów sprowadzająca się do wiary, że najlepszy oręż w walce ze światem to poczucie humoru. To prosta historia ze wspaniałymi postaciami.

Powstanie druga część?

Napisałem do niej scenariusz i od trzech lat próbuję się przebić z tym pomysłem, ale wątpię, by ujrzał on światło dzienne. Hackman chyba już przeszedł na emeryturę, a bardzo ważne jest dla mnie, by w te role wcielili się ci sami aktorzy.

Powróćmy do fotografii. Jakie zdjęcie zrobił pan ostatnio?

Wczoraj sfotografowałem dwóch bezdomnych, prawdopodobnie pijanych albo na haju, którzy siedzieli przed małym hotelikiem, nad którym wisiał napis: „Zamknięte”. Uznałem, że to cudowny materiał na fotografię. W ciągu ostatnich czterdziestu lat wykonałem tylko trzy fotograficzne zlecenia, ale zrobione na życzenie przyjaciół. Pierwsze dotyczyło Diane Kruger, a drugie jej byłego męża Guillaume Canet. Trzecie zadanie zrobiłem w lutym dla „Le Monde”. Poproszono mnie, bym uwiecznił francuskie kolekcje autorstwa sześciu projektantów..

Co jest dla pana najważniejsze w fotografii?

Kiedy fotografuję piękną kobietę chcę, by wyszła na zdjęciu bardzo pięknie. Gdy robię zdjęcie kogoś o wyjątkowej osobowości, moim celem jest to uchwycić. Uwielbiam portretować ludzkie dziwactwa. To trudne, ale nie niemożliwe.

Dunaway. photo by Jerry Schatzberg

Dunaway.
photo by Jerry Schatzberg

Photo Jerry Schatzberg – Peggy Moffitt, Central Park, New York, 1967

Photo Jerry Schatzberg – Peggy Moffitt, Central Park, New York, 1967

 

Photo Jerry Schatzberg – The Dees Triplets, New York, 1964

Photo Jerry Schatzberg – The Dees Triplets, New York, 1964

Jerry Schatzberg – “Betsy Pickering on Wall Street” (1958)

Jerry Schatzberg – “Betsy Pickering on Wall Street” (1958)

 

Jerry Schatzberg.

Jerry Schatzberg.

Faye Dunaway by Jerry Schatzberg, 1968

Faye Dunaway by Jerry Schatzberg, 1968

Rozmawiał: Michał Hernes

Źródło: Hiro Free

Comments

comments

Michał Hernes

Koneser literackich i filmowych cytatów. Znajomi śmieją się, że wymyśla nazwiska reżyserów i pisarzy, a także tytuły książek i filmów. Jego ulubionymi filmami są „Czwarty człowiek” Paula Verhoevena, „Moje noce są piękniejsze niż wasze dni” Andrzeja Żuławskiego, „Mroczny Rycerz” Christophera Nolana, „Dola człowieka” Masaki Kobayashiego, „Lewy sercowy” Paula Thomasa Andersona i „Wygrać z losem” Johna Saylesa . Literacko uwielbia „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” Philipa K. Dicka, „Wadę ukrytą” Thomasa Pynchona i „Bakunowy Faktor” Johna Bartha. Uwielbia znaczek, jaki nosi na sobie reżyser teatralny Iwan Wyrypajew: "Należy się duchowo rozwijać, bo inaczej przejebane". Inspirujący jest dla niego fragment rozmowy Renaty Kim z Andrzejem Żuławskim. Kim powiedziała w pewnym momencie: "Pan ma duże zaplecze intelektualne, a widzowie- niekoniecznie", na co Żuławski odparł: "To niech mają, kurwa, to zaplecze".

You must be logged in to post a comment Login

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com