12ewew        

Julie Taymor: Drony, Anne Hathaway i dlaczego Prospero powinien być Prosperą

By  |  0 Comments

Uznałam za wielki wstyd, że wspaniałe aktorki takie jak Meryl Streep, Judi Dench czy Helen Mirren nie mogą się sprawdzić w takich wyznaniach. W naszej wersji Prospera utraciła władzę, ponieważ chowała głowę w książki i przestała mieć kontrolę nad wydarzeniami. To księżniczka obejmująca władzę po śmierci jej męża, który bardzo wspierał zgłębianie przez nią tajników medycyny. Gdy zaczęła rządzić, jej młodszy brat stał się zazdrosny i oskarżył ją o uprawianie czarnej magii.

Across the Universe
Z Julie Taymor, reżyserką teatralną i filmową, rozmawia Michał Hernes
We wrocławskim Teatrze Polskim wystawiono w tym roku szekspirowską „Burzę” z Prosperą jako główną bohaterką.
Naprawdę? To niesamowite!

Kiedy ją oglądałem, przypomniała mi się twoja filmowa wersja „Burzy”, w której tę rolę zagrała Helen Mirren.

Czy ten spektakl wyreżyserowała kobieta?

Nie, mężczyzna. Krzysztof Garbaczewski.

Jeśli zainspirował się moim filmem, jestem bardzo dumna. Wybitne starsze aktorki cierpią na brak szekspirowskich ról, w które mogłyby się wcielić. Niewiele kobiet sprawdza się w rolach męskich głównych bohaterów. „Król Lear”? Niekoniecznie, to byłoby zbyt trudne i nie wyglądałoby przekonująco. Mam na myśli relacje królowej z trzema synami.
Co innego Prospero. Wyreżyserowałam kilka wersji „Burzy”, w których w tę postać wcielał się zarówno mężczyzna, jak i kobieta. Lepszy efekt osiągnęliśmy w drugim przypadku. Koncept guślarstwa od zawsze był bliższy kobietom, które częściej niż mężczyzn karano za czarną magię. Wynikało to ze strachu przed posiadaną przez nie wiedzą.

Dla wielu aktorek wyzwaniem na miarę zagrania Hamleta jest wcielenie się w Heddę Gabler.

Widziałam spektakl na podstawie tego dramatu Ibsena, ale nie znam go wystarczająco dobrze. Prospero to natomiast bohater wyjątkowy i niepowtarzalny.

Kiedy po raz pierwszy przyszło ci do głowy, żeby przemienić go w Prosperę?

THE TEMPEST
Wystawiłam „Burzę” ze trzy razy, obsadzając w tej roli mężczyzn. W następnej kolejności chciałam zrobić film, ale żaden z aktorów- poza Danielem Day Lewisem, który nie był osiągalny- nie pasował mi do tej postaci. Mówiąc szczerze, Helen Mirren była za stara, żeby zagrać matkę czternastolatki. Nie przepadam za starymi Prosperami. Mimo wszystko uznałam za wielki wstyd, że wspaniałe aktorki takie jak Meryl Streep, Judi Dench czy właśnie Helen nie mogą się sprawdzić w takich wyznaniach. Podczas jednej z imprez spotkałam ją i zaczęłyśmy rozmawiać o Szekspirze. Powiedziała mi wtedy, że jej pierwszą szekspirowską rolą był Kaliban. Zaproponowałam jej więc zagranie Prospery i od razu się zgodziła. Uwielbia mój film „Tytus Andronikus”, który jest o wiele lepszy niż moja filmowa „Burza”. Na kanwie „Tytusa” łatwiej wyreżyserować spektakl bądź filmową produkcję. Z „Burzą” sprawa wygląda inaczej, bo jest metafizyczna. Nie chodzi w niej o historię i dramat; narracja nie odgrywa tam aż tak istotnej roli. To spore wyzwanie dla widzów, jeśli nie są zaznajomieni z tekstem Szekspira. Piękno tego dramatu tkwi w detalach. Obawiam się, że dla wielu osób to może być zbyt trudne i skomplikowane.

„Tytus” to film intrygujący.

Musiałam sporo wyciąć z literackiego pierwowzoru. Dla porównania, dopisaliśmy kilka nowych fragmentów do „Burzy”. Chodzi o przedakcję Prospery. Odnoszę wrażenie, że to zdało egzamin. Być może popełniliśmy świętokradztwo, ale sporo osób, chociażby aktorów, postępuje tak z Szekspirem i Szekspir także stosował podobne metody. W naszej wersji Prospera utraciła władzę, ponieważ chowała głowę w książki i przestała mieć kontrolę nad wydarzeniami. To księżniczka obejmująca władzę po śmierci jej męża, który bardzo wspierał zgłębianie przez nią tajników medycyny. Gdy zaczęła rządzić, jej młodszy brat stał się zazdrosny i oskarżył ją o uprawianie czarnej magii.

Dodatkowo relacje Prospery z Sykoraks, matką Kalibana są pełne napięcia, bo to dwie kobiety, z których jedna uprawia białą magię, oskarżając drugą o uprawianie czarnej magii. Prawda polega na tym, że za sprawą gniewu i pragnienia zemsty Prospera sama stała się wiedźmą.

Ważną zmianą jest też motyw matczynej miłości i jej relacji z córką. Nie pokazałam zazdrosnego ojca młodej dziewczyny i jego egoizmu. Wówczas wszystko sprowadza się do penisa i męskiej obawy, że jakiś facet odbierze mu córkę, tymczasem matka, podobnie jak Tamora w „Tytusie Andronikusie”, traktuje dzieci jak tygrysie szczeniaki. To bardziej przejmujące, jest w tym mniej ego i narcyzmu.

Uwielbiam „Burzę”, bo to opowieść o porozumieniu mimo wszystko, widać w niej drobne światełko nadziei.

Nie jest jednak zbyt wesoła. Żaden utwór Szekspira taki nie jest. Co prawda dochodzi w nim do swego rodzaju konsensu między królem Alonzo, Prospero i Kalibanem, ale wydaje mi się, że Sebastian i Antonio powrócą do Mediolanu i historia się powtórzy. Wątpię, by wyciągnęli z tych wydarzeń jakiekolwiek wnioski. Sedno sprawy tkwi w tym, że jedni ludzie się zmieniają, a inni nigdy. Ludzkość niby ewoluuje, by nagle zrobić dziesięć kroków w tył.

THE TEMPEST

Inna wersja „Burzy”, którą wyreżyserował Krzysztof Warlikowski, wydała mi się bardzo polityczna i podążająca z duchem naszych czasów.

Jestem to w stanie sobie wyobrazić. Każda kultura bierze coś z Szekspira i używa go do wyrażania różnych myśli i refleksji. Kryją się w nim nieśmiertelne prawdy. Nawet jeśli te spektakle różnią się detalami w Polsce i w Stanach Zjednoczonych, wciąż opowiadają o tych samych tematach. Korupcja pozostaje korupcją, podobnie jak religia i faszyzm. Podczas krakowskiego Festiwalu Muzyki Filmowej zobaczyłam fragmenty „Katynia” Andrzeja Wajdy, które były niesamowicie przejmujące. Nie widziałam jeszcze całego filmu, ale muzyka Pendereckiego zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Myślę o wszystkich dramatach, których doświadczyła Europa w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej, a także o tym, co aktualnie dzieje się na Bliskim Wschodzie. Raz ma to miejsce tam, a następnie gdzieś indziej. Wszystko kręci się wokół zadziwiającego fenomenu chciwości, władzy i opresji.

W średniowieczu i w czasach Szekspira w Europie działy się gorsze rzeczy.

Masz racje. Nie pogorszyło się, po prostu szybciej się o tym wszystkim dowiadujemy.

Wracając do kobiet u Szekspira, na szczęście pole do popisu dla aktorek daje Lady Makbet.

Genialna jest filmowa wersja „Makbeta” w reżyserii Romana Polańskiego i przede wszystkim Lady Makbet z tego filmu. Jej rola była naprawdę rewolucyjna, a sam film jest pełen przemocy i bardzo szokujący.

Polański wyreżyserował go po śmierci Sharon Tate. Podobno na planie tego filmu rozmawiał z młodą aktorką, która była cała we krwi. Zapytał ją, jak ma na imię, a ona odparła, że Sharon.

To niesamowite. Wydaje mi się, że twórcy nowego „Makbeta”, w którym gra Marion Cotillard, robili wszystko, by był jak najbardziej realistyczny. Sprawia wrażenie bardzo nastrojowego i krwawego.

macbet

 

Co sądzisz o wizerunku kobiet pokazanym w dramacie „Żałoba przystoi Elektrze” Eugene O’Neilla?

Interesowałam się tym spektaklem, gdy miałam piętnaście lat. Niestety, nie pamiętam go zbyt dobrze.

A szkoda. Z kolei w powieści „49 idzie pod młotek” Thomasa Pynchona główna bohaterka nazywa się Edypa i jest bardzo bierną postacią.

To ciekawe, niestety nie znam tej książki.

Wolisz, gdy w spektaklach teatralnych jest dużo zmian względem wystawianych dramatów, czy gdy stawia się na wierność pierwowzorom?

Wszystko zależy od reżysera i jego wizji, nie powinno być żadnych zasad i reguł. Jak wspominałam, nie dokonałam w „Burzy” zbyt wielu zmian, ale ten film oburzył wielu ludzi. To zadziwiające. Wcześniej kobiety grały Propsera, wcielały się w mężczyznę. Mnie to nie interesowało. Namawiam do eksperymentów, można na przykład obsadzić we wszystkich rolach mężczyzn albo odwrotnie.

Kobiecy Hamlet?

Sprawdza się, widziałem świetny spektakl z młodą dziewczyną w jego roli. W Azji i w Indonezji kobiety wcielają się w mężczyzn, żeby osiągnąć większą wrażliwość i udoskonalić te postacie. Nie zawsze jest to regułą, przykładowo Ben Whishaw znakomicie zagrał Hamleta.

Wydaje mi się, że w Afryce odbiór Szekspira jest lepszy, bo ludzie wciąż mocniej wierzą tam w duchy i magię.

Obywatele Europy i Ameryki także. Duchy są wynikiem koncepcji snów. Wszyscy widzimy w snach naszych ojców i nasze matki. Nie ma znaczenia, czy dana kultura jest mniej lub bardziej wyrafinowana.

To prawda, dlatego tak mnie zachwyciły „Anioły w Ameryce” Tony’ego Kushnera.

Oczywiście. Widzę że jesteś bardzo mocno zainteresowany teatrem, nawet bardziej niż ja. Nie mam już na to tyle czasu, ile bym chciała.

Jednak wciąż pracujesz w teatrze.

hero-image_grounded-production
Tak, mój najnowszy spektakl, „Grounded” okazał się wielkim sukcesem.

Zagrała w nim Anne Hathaway.

To pierwsza wyreżyserowana przeze mnie sztuka, której akcja rozgrywa się współcześnie. Jej tematyka ma w sobie potężną siłę rażenia, wszak opowiada o dronach i aktualnych problemach. W ten sposób prowadzi się obecnie wojny i podobnie będzie w przyszłości. Drony mają swoje pozytywne i negatywne strony, z naciskiem na te drugie. To się nie zmieni, trzeba jakoś z tym żyć. Jak tak dalej pójdzie, każdy z nas będzie je miał nad swoimi głowami.

Wkurza cię postępowanie amerykańskiego rządu?

Tak, ale nie ma w tym nic nowego. Odnoszę wrażenie, że współcześnie trwa wielki dylemat bez łatwych rozwiązań. Obama bardzo wspiera rozwiązanie oparte na dronach i wierzy w jego skuteczność, a to nieprawda. Daje dżihadzistom więcej argumentów do uprawia przez nich propagandy. Z drugiej strony zrzucanie bomb zabija więcej ludzi i nie widzisz ich. Piloci dronów doskonale widzą zaś, co robią. Niestety, amerykańska opinia publiczna nie jest tego świadoma. Dlatego potrzebne są filmy i spektakle takie jak „Grounded”. Przed przeczytaniem tego dramatu nie miałam o dronach pojęcia. Właśnie z tego powodu się nim zainteresowałam. Uświadomił mi, że ludzie muszą być bardziej odpowiedzialni. Stajemy się w coraz większym stopniu skomputeryzowani, co także ma swoje dobre i złe strony. Wszystko zależy od stopnia twojego zaangażowania. Komputeryzacja prowadzi do coraz większej alienacji i wyobcowania. Nie cierpię tego mówić, ale czym tak naprawdę jest terroryzm? Przerażaniem ludzi. Kiedy drony latają nad wioskami, zamieszkiwanymi przez niewinnych mieszkańców Jemenu, ci ludzie są terroryzowani. To bardzo złe i wygląda inaczej niż w czasach drugiej wojny światowej. W Niemczech wszyscy wiedzą, z kim wtedy walczono. Obecnie granice coraz bardziej się zacierają, a wojny stały się bardziej skomplikowane. Czarno biały obraz świata przestał mieć rację bytu. Nasi wrogowie wykorzystują wieśniaków, kobiety i dzieci, żeby byli żywymi tarczami. Śmierć cywili ich nie obchodzi, bo gdy niewinni giną, daje to dżihadzistom idealny pretekst do szerzenia antyamerykańskiej propagandy.
Szekspir miałby współcześnie mnóstwo tematów.

Dokładnie, zwłaszcza że nikt tak jak on nie pisał o wojnie. Spójrz na historię Polski, tkwi w niej wielki potencjał.

Julie Taymor- reżyserka teatralna i filmowa. Ur. w 1952 r. w Newton, Massachusetts. Jej najbardziej znane filmy to „Frida”, „Tytus Andronikus” i „Across the Universe”. Jej najnowszy spektakl to „Grounded”, w którym zagrała Anne Hathaway.

Wywiad miał miejsce w czasie 8. edycji krakowskiego Festiwalu Muzyki Filmowej.

Rozmawiał: Michał Hernes

 

 

Comments

comments

Michał Hernes

Koneser literackich i filmowych cytatów. Znajomi śmieją się, że wymyśla nazwiska reżyserów i pisarzy, a także tytuły książek i filmów. Jego ulubionymi filmami są „Czwarty człowiek” Paula Verhoevena, „Moje noce są piękniejsze niż wasze dni” Andrzeja Żuławskiego, „Mroczny Rycerz” Christophera Nolana, „Dola człowieka” Masaki Kobayashiego, „Lewy sercowy” Paula Thomasa Andersona i „Wygrać z losem” Johna Saylesa . Literacko uwielbia „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” Philipa K. Dicka, „Wadę ukrytą” Thomasa Pynchona i „Bakunowy Faktor” Johna Bartha. Uwielbia znaczek, jaki nosi na sobie reżyser teatralny Iwan Wyrypajew: "Należy się duchowo rozwijać, bo inaczej przejebane". Inspirujący jest dla niego fragment rozmowy Renaty Kim z Andrzejem Żuławskim. Kim powiedziała w pewnym momencie: "Pan ma duże zaplecze intelektualne, a widzowie- niekoniecznie", na co Żuławski odparł: "To niech mają, kurwa, to zaplecze".

You must be logged in to post a comment Login

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com