12ewew        

Polskie gówno jako śmiertelna choroba przenoszona drogą szołbiznesową. Recenzja „Polskiego Gówna”

By  |  0 Comments

„POLSKIE GÓWNO”

Polskie gówno jako śmiertelna choroba przenoszona drogą szołbiznesową
Recenzja

polskie gówno

Parafrazując cytat z pisarza Jarosława Haszka, polski artysta chciałby być kimś, a przeważnie jest gównem. Tragikomicznie opowiedział o tym Tymon Tymański w znakomitym filmie „Polskie gówno”.

Po obejrzeniu „Polskiego gówna” mam ochotę, nawiązując do słów Franka Zappy, ukarać polski szołbiznes nieśmiałą klątwą: oby gówno ożyło i pocałowało wszystkich jego przedstawicieli w usta! Film Grzegorza Jankowskiego, według scenariusza Tymona Tymańskiego, to niepokorny majstersztyk punkowej komedii. Dawno tak mocno nie śmiałem się na żadnej polskim filmie. Lenny Bruce, legendarny amerykański komik, wielokrotnie skazywany przez sąd za obrazę uczuć wszelakich, prawdopodobnie byłby z twórców tego filmu dumny. Amerykanin powiedział swego czasu, że gdyby Jezus żył na początku dwudziestego wieku, pewnie skazano by go na krzesło elektryczne, które katolicy nosiliby potem zawieszone na szyjach, zamiast krzyża. Kto wie, być może w czasach szołbiznesu Jezusa zmieszano by z błotem i zniszczono by go w amerykańskim tokszole.

środkowy palec zakłamanej popkulturze

Tymczasem Tymon Tymański i spółka pokazali w swoim filmie środkowy palec zakłamanej popkulturze. Choć, jak pisał Brian Haig, w słowniku języka angielskiego wyraz „współczucie” znajduje się pomiędzy słowami „gówno” a „syfilis”, to w polskim piekiełku o współczuciu nie ma mowy. Zamiast tego, niszczy się kariery utalentowanych muzyków. Tymański i Jankowski opowiedzieli o zespole, który próbuje się wyrwać z gówna szarej codzienności. Niestety, ci muzycy wpadają w jeszcze większe gówno, które ilustrują znakomite, zaskakujące i niepoprawne piosenki i sceny. Czadowy koncert pod każdym względem dał nie tylko Tymański, ale przede wszystkim Grzegorz Halama w swej najwspanialszej i najśmieszniej roli. Dzielnie partnerują im Czesław Mozil, Arkadiusz Jakubik, Sonia Bohosiewicz, Jan Peszek i wielu innych. Ogląda się to świetnie i to naprawdę miła, zaskakująca i pozytywna odmiana. Cytując Władimira Nabokowa,

„Na mój gust nie ma nic nudniejszego i wywołującego większe nudności niż romantyczny folklor czy pocieszne opowieści o drwalach, facetach z Yorkshire, francuskich wieśniakach”.

Na mój gust „Polskie gówno” jest znakomite i bynajmniej nie wywołuje we mnie nudności.

Ten film to tragikomiczna, punkowa opowieść, a zarazem gorzka refleksja o współczesnej sztuce i szołbiznesie. Dlaczego nie możemy powiedzieć, że gówno jest gównem, a nie sztuką? Śmiejąc się i pogardzając producentami i menadżerami, którzy pociągają za sznurki, można się zastanowić, czy gorsi nie są ludzie, którzy ulegają lansowanym przez nich trendom, wysyłając smsy, siedząc na kanapie przed telewizorem albo kupując badziewie popowe gówna. Czy takie osoby naprawdę mają prawo czuć się lepiej od bezdusznych producentów?

polskie gówno

Michał Hernes

 

 

Comments

comments

Michał Hernes

Koneser literackich i filmowych cytatów. Znajomi śmieją się, że wymyśla nazwiska reżyserów i pisarzy, a także tytuły książek i filmów. Jego ulubionymi filmami są „Czwarty człowiek” Paula Verhoevena, „Moje noce są piękniejsze niż wasze dni” Andrzeja Żuławskiego, „Mroczny Rycerz” Christophera Nolana, „Dola człowieka” Masaki Kobayashiego, „Lewy sercowy” Paula Thomasa Andersona i „Wygrać z losem” Johna Saylesa . Literacko uwielbia „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” Philipa K. Dicka, „Wadę ukrytą” Thomasa Pynchona i „Bakunowy Faktor” Johna Bartha. Uwielbia znaczek, jaki nosi na sobie reżyser teatralny Iwan Wyrypajew: "Należy się duchowo rozwijać, bo inaczej przejebane". Inspirujący jest dla niego fragment rozmowy Renaty Kim z Andrzejem Żuławskim. Kim powiedziała w pewnym momencie: "Pan ma duże zaplecze intelektualne, a widzowie- niekoniecznie", na co Żuławski odparł: "To niech mają, kurwa, to zaplecze".

You must be logged in to post a comment Login

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com