12ewew        

Reżyser „Blue Highway” o magii filmów

By  |  0 Comments

blue 5

Reżyser „Blue Highway”

o magii filmów drogi

blue highway movie-W filmach drogi uwielbiam, że są idealne do tego, by wpleść w nie długie rozmowy o niczym, próby rozśmieszania drugiej osoby i śpiewanie piosenek- mówi Kylie Smith, reżyser komedii „Blue Highway”, która siódmego marca wchodzi do polskich kin i była pokazywana we Wrocławiu w czasie American Film Festival.

Michał Hernes: Kręcenie filmów jest łatwe czy trudne?

Kyle Smith: Nie należy do rzeczy łatwych, ale każdy, kto się uprze, może tego dokonać. To trudna i wykańczająca praca, a poza tym bardzo ciężko jest zarabiać pieniądze na robieniu małych filmów. Gdy jestem pytany przez różne osoby, czy powinny rozpocząć karierę w przemyśle filmowym, odpowiadam, że nie. Jeśli jednak taka odpowiedź nie powstrzymuje cię przed zostaniem reżyserem, to powinieneś pójść tą drogą.

Na jakie przeszkody natrafiałeś w czasie prac nad „Blue Highway”?

Nie jestem zwolennikiem użalania się nad sobą, ale w trakcie zdjęć zderzaliśmy się z licznymi przeszkodami. Mieliśmy małą ekipę i problemy logistyczne. W nocy spaliśmy wspólnie w łóżkach w tanich motelach, a rano ścigaliśmy się, kto najszybciej wejdzie pod prysznic, by załapać się na ciepłą wodę. Nie mam pojęcia, kiedy, grająca w tym filmie, Kerry miała czas na make-up!

Jak wielką inspiracją były dla Ciebie filmy Wima Wendersa i Alberta Brooksa?

Mówiąc szczerze, na liście moich „dziesięciu ulubionych filmów wszech czasów” mógłbym spokojnie umieścić jakieś siedemdziesiąt pięć tytułów, ale istotnie „Paryż, Teksas” znajduje się bardzo blisko czołówki. Traktuję ten film w kategoriach cudu. Próbowałem zrozumieć, jak został zrobiony, zagłębiając się w liczne wywiady, eseje i komentarze reżysera. Oglądałem też inne produkcje niemieckiego filmowca i dramaty Sama Sheparda. Wydaje mi się, że żaden inny film nie jest bardziej humanistyczny i zabawny. „Paryż, Teksas” dostarcza rozrywki w inteligentny i artystyczny sposób. Nie byłbym w stanie zrobić równie wspaniałego filmu. Nie jestem tak dobrym i odważnym filmowcem jak Wenders. Mimo to chciałem złożyć hołd temu filmowi, który pokazuje Amerykę oczami Europejczyka. Co ciekawe, to arcydzieło opowiada nie tylko o miasteczku w Teksasie. To jeden z najlepszych filmów o Los Angeles. Uwielbiam, jak zaprezentowano w nim San Fernando. Chciałem wybrać się do teksańskiego Paryża i podobna motywacja charakteryzuje postać, w którą wcielił się Dillon. Nie umieściłem natomiast w filmie informacji, że Paryż, Teksas to obecnie całkiem duże miasto, z dwudziestoma tysiącami mieszkańców, i interesującą historią. Podoba mi się, że postać grana przez Dillona odwiedza wieżę Eiffla w kowbojskim kapeluszu.

„Zagubieni w Ameryce” również mocno mnie zainspirowali. Albert Brooks i Julie Hagerty zagrali w nim parę yuppie, którzy- niczym postacie z filmu „Easy Rider”- wyruszają w podróż, licząc na duchową przemianę. Ta opowieść z jednej strony jest histeryczna, a z drugiej prezentuje nieco cyniczne spojrzenie na jej bohaterów. To charakterystyczny zabieg dla wielu produkcji Brooksa. Równie krytycznie chciałem spojrzeć na postacie w „Blue Highway”. Zrobiłem kolejny niezależny amerykański film o dwójce atrakcyjnych ludzi, którzy są w drodze, ale równocześnie chciałem dopilnować, aby czymś się wyróżniali. W filmach drogi uwielbiam, że są idealne do tego, by wpleść w nie długie rozmowy o niczym, próby rozśmieszania drugiej osoby i śpiewanie piosenek.

blue highway 3

Skąd wzięły się gry, w jakie bawią się bohaterowie w czasie podróży?

Mówiąc szczerze, jestem bardziej nieznośny niż Dillon, jeśli chodzi o zgadywanki i uwielbiam robić głupie aluzje. Jako osoba zgadująca bywam zaś bardzo niecierpliwy. Nie umieściłem tego w filmie, ale lubię grać w więcej zgadywanek w czasie jazdy. Chociażby w zgadywanie, jak daleko od nas znajdują się dane obiekty, albo w wymienianie nazwisk wszystkich prezydentów USA. Staram się przy tym nie oszukiwać.

W Twoim filmie ważną rolę odgrywa muzyka.

Za stronę muzyczną odpowiada Kyle Parker, działający pod pseudonimem Infinite Body. Kocham jego muzykę, jest pełna emocji. Natomiast piosenka „Optimist vs the Silent Alarm”, autorstwa Casiotone for the Painfully Alone, pojawia się w scenie, kiedy Kerry i Dillon śpiewają. Celowo zadbałem o to, by w ich aucie nie było radia, bo wówczas cały czas grałaby muzyka. Zależało mi na tym, żeby przynajmniej raz sami coś zaśpiewali. Ta piosenka jest odbiciem filozofii, jaką chciałem zawrzeć w „Blue Highway”- małej, zbudowanej na detalach, opowieści o parze będącej w podróży. Kiedy bohaterowie dotarli do Paryż, Teksas użyliśmy piosenki, która może się skojarzyć z utworem Ry Coodera w soundtracku filmu Wima Wendersa. Oczywiście, chodziło o złożenie kolejnego hołdu tej produkcji.

Rozmawiał: Michał Hernes
 Zobacz również:

Wywiad z Anją Rubik

Wywiad z Anna Muchą

Nimfomanka

 

Comments

comments

Michał Hernes

Koneser literackich i filmowych cytatów. Znajomi śmieją się, że wymyśla nazwiska reżyserów i pisarzy, a także tytuły książek i filmów. Jego ulubionymi filmami są „Czwarty człowiek” Paula Verhoevena, „Moje noce są piękniejsze niż wasze dni” Andrzeja Żuławskiego, „Mroczny Rycerz” Christophera Nolana, „Dola człowieka” Masaki Kobayashiego, „Lewy sercowy” Paula Thomasa Andersona i „Wygrać z losem” Johna Saylesa . Literacko uwielbia „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” Philipa K. Dicka, „Wadę ukrytą” Thomasa Pynchona i „Bakunowy Faktor” Johna Bartha. Uwielbia znaczek, jaki nosi na sobie reżyser teatralny Iwan Wyrypajew: "Należy się duchowo rozwijać, bo inaczej przejebane". Inspirujący jest dla niego fragment rozmowy Renaty Kim z Andrzejem Żuławskim. Kim powiedziała w pewnym momencie: "Pan ma duże zaplecze intelektualne, a widzowie- niekoniecznie", na co Żuławski odparł: "To niech mają, kurwa, to zaplecze".

You must be logged in to post a comment Login

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com