12ewew        

W poszukiwaniu „Dziadów”

By  |  0 Comments

„Dziady. Całość” są ważne zarówno dla tych, którzy chcieliby się zapoznać z arcydziełem polskiej literatury przeniesionym na deski teatru, ale też dla tych, dla których oglądanie tego spektaklu może się okazać ekscytującą przygodą i wyzwaniem.

Zrzut ekranu 2015-11-21 o 23.55.44
W Afryce mawiają, że traktowanie czegokolwiek zbyt poważnie nie jest zbyt poważne. Podobną zasadą kierował się Michał Zadara, biorąc na warsztat arcydzieło Adama Mickiewicza. Udowodnił jednocześnie, że „Dziady” są- przywołując słowa Petera Brooka o Szekspirze-źródłami, które potrafią stwarzać i wypełniać wciąż nowe formy. Polski reżyser pokazał, że nie ma kresu to, co można znaleźć u autora „Pana Tadeusza”. Chociażby za sprawą muzyki.
Zadara dosłownie potraktował przeniesienie na deski teatru całości „Dziadów”, ale wiedział, co robi. Nie sądzę, by wychodził z założenia, że widzom trzeba wszystko wyjaśnić, bo inaczej stracą grunt pod nogami. To reżyser eksperymentujący i poszukujący. Niewykluczone, że jego sposób na „Dziady” nie narodził się od razu, tylko właśnie w toku poszukiwań. Nie ograniczył się jedynie do wiernego trzymania się tekstu, co mogłoby prowadzić donikąd. Geniusz kryje się w sposobie realizacji, detalach i porywającej grze aktorskiej.
Peter Brook powiedział kiedyś, że teatr żyje i staje się na bieżąco. „Dziady. Całość” są znakomitym dowodem na poparcie tej tezy. Przywołując szekspirowską analizę autorstwa Brooka, spektakl Zadary odświeża dotychczasową perspektywę „Dziadów” wyczuciem bieżącej rzeczywistości, dzięki której zobaczyłem w tekście Mickiewicza „nowe kształty, nowe szczyty i przepaści, nowe światła i cienie”. Dziwiłem się, czemu nie widziałem ich wcześniej.

Wyszła z tego wspaniała zabawa formą, a zarazem wielki popis kreatywności, pomysłowości i nieszablonowego myślenia. Ogromne brawa należą się wszystkim aktorom, z których każdy miał swoje pięć minut. Na największe bezdyskusyjnie zasłużył Bartosz Porczyk, który pod koniec „Dziadów” na luzie i z klasą poprosił o chwilkę przerwy, by sięgnąć po napój i szybko powrócił z klasą na scenę. Odnoszę wrażenie, że ten wybitny aktor ufa rezonansom, które powstają w czasie krótkich pauz, w chwilach ciszy.
Uważam się też za wielkiego szczęściarza, bo jest mi dane żyć w czasach, w których wrocławski Teatr Polski wystawia tak wspaniałe spektakle.”Dziady” cierpliwe czekały na Michała Zadarę, Krzysztofa Mieszkowskiego i całą resztę, dzięki którym w całość złożyły się wszystkie potrzebne elementy tej układanki. Muzyka towarzysząca temu spektaklowi sprawia, że jeszcze bardziej może on zapaść w pamięć.
Z oczywistych względów Mickiewicz nie mógł się pojawiać na próbach, ale coś mi mówi, że dogadałby się z Zadarą i Mieszkowskim, a przede wszystkim- byłby z nich bardzo dumny. Przeciążeni pracą aktorzy w pełni im zaufali, końcowy efekt przerósł zaś moje oczekiwania. Cudowne były zwłaszcza autotematyczne smaczki i puszczanie oczka do widzów. Podziwiam reżysera, bo zapewne musiał zapanować nad wątpliwościami, depresjami, a może niekiedy i kaprysami aktorów. Specjalne oklaski należą się też dla jedenastoletniej Julii Leszkiewicz, która swoim występem pokazała ogromny talent i możliwości.
Po ponad czternastu godzinach żal mi było wychodzić z teatru. W pogańskim obrzędzie Dziadów kryją się piękno, siła, ale też magia.
Michał Hernes

Comments

comments

Michał Hernes

Koneser literackich i filmowych cytatów. Znajomi śmieją się, że wymyśla nazwiska reżyserów i pisarzy, a także tytuły książek i filmów. Jego ulubionymi filmami są „Czwarty człowiek” Paula Verhoevena, „Moje noce są piękniejsze niż wasze dni” Andrzeja Żuławskiego, „Mroczny Rycerz” Christophera Nolana, „Dola człowieka” Masaki Kobayashiego, „Lewy sercowy” Paula Thomasa Andersona i „Wygrać z losem” Johna Saylesa . Literacko uwielbia „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” Philipa K. Dicka, „Wadę ukrytą” Thomasa Pynchona i „Bakunowy Faktor” Johna Bartha. Uwielbia znaczek, jaki nosi na sobie reżyser teatralny Iwan Wyrypajew: "Należy się duchowo rozwijać, bo inaczej przejebane". Inspirujący jest dla niego fragment rozmowy Renaty Kim z Andrzejem Żuławskim. Kim powiedziała w pewnym momencie: "Pan ma duże zaplecze intelektualne, a widzowie- niekoniecznie", na co Żuławski odparł: "To niech mają, kurwa, to zaplecze".

You must be logged in to post a comment Login

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com